Klaudia Czarnota radca prawny
- prawo pracy
- obsługa prawna firm
- spory cywilne
- prawo nowych technologii
Chcesz wiedzieć więcej o naszym zespole?

Coraz więcej przedsiębiorców otrzymuje pozwy z Polskiego Funduszu Rozwoju S.A. (PFR) o zwrot subwencji z Tarczy Finansowej. Powód? Najczęściej – rozbieżności w danych dotyczących statusu firmy, interpretowane przez PFR na niekorzyść beneficjentów, nierzadko na podstawie regulaminów zmienianych już po podpisaniu umowy (!). To rodzi pytania nie tylko o zasadność poszczególnych żądań, ale także o to, czy Fundusz w ogóle ma uprawnienie, by domagać się zwrotu subwencji w taki sposób
Kilka miesięcy temu poruszyliśmy temat pierwszych spraw sądowych związanych ze zwrotem subwencji PFR. Wskazywaliśmy wtedy, że działania Funduszu stają się coraz bardziej zdecydowane i że spory o zwrot subwencji z PFR mogą stać się realnym problemem dla wielu firm.
Dowiedz się więcej » zwrot subwencji z PFR
Dziś na kanwie współpracy z naszymi Klientami w ramach świadczonej obsługi prawnej obserwujemy, że problem zwrotu eskaluje. Zamiast pojedynczych przypadków, mamy do czynienia z wyraźnym trendem - coraz więcej przedsiębiorców otrzymuje wezwania do zwrotu subwencji, często opartych na tych samych bardzo kontrowersyjnych argumentach. Co istotne, pozwy te dotyczą nie tylko kwestii oczywistych, takich jak brak spełnienia warunków formalnych, ale coraz częściej opierają się na bardzo wątpliwych podstawach – np. na zmianach w regulaminach wprowadzonych już po zawarciu umów subwencji.
W jednej z ostatnich spraw, PFR wystąpił przeciwko naszemu Klientowi z roszczeniem o zwrot kwoty 153 000 zł wraz z odsetkami, wskazując, że przedsiębiorca wnioskujący o wsparcie w ramach Tarczy Finansowej 1.0 i w ramach Tarczy Finansowej 2.0 miał złożyć wzajemnie wykluczające się oświadczenia. W ramach Tarczy 1.0 zadeklarował status MŚP na dzień 31 grudnia 2019 roku, natomiast w kolejnej edycji programu – Tarczy 2.0 – określił się jako Mikroprzedsiębiorca. Fundusz uznał te oświadczenia za wzajemnie sprzeczne i na tej podstawie domaga się zwrotu całości środków wypłaconych w ramach Tarczy 2.0.
Analiza tej sprawy pokazuje jednak, że problem nie dotyczy niezgodności podanych danych, lecz sposobu interpretacji regulaminów. Kluczowe znaczenie w sporach o zwrot subwencji ma brzmienie regulaminów obowiązujących w dacie składania wniosków. W pierwszej wersji regulaminu Tarczy Finansowej 1.0, obowiązującej w maju 2020 roku, definicja mikroprzedsiębiorcy sprowadzała się do kryteriów: liczby pracowników (od 1 do 9 osób, bez właściciela) oraz limitu obrotu lub sumy bilansowej w wysokości 2 mln euro. Regulamin nie zawierał żadnego odniesienia do konkretnej daty kalendarzowej, która miałaby determinować sposób ustalania stanu zatrudnienia.
Dopiero późniejsza zmiana regulaminu – obowiązująca od 28 maja 2020 roku – wprowadziła dodatkowe zastrzeżenie: status przedsiębiorstwa należało ustalać według stanu zatrudnienia na dzień 31 grudnia 2019 roku. To doprecyzowanie całkowicie zmieniało sytuację prawną beneficjentów. Podczas gdy na początku maja 2020 roku przedsiębiorca określając swój status posłużył się średniorocznym zatrudnieniem, zgodnym z definicjami przewidzianymi w Prawie przedsiębiorców i w regulacjach unijnych, to już kilka tygodni później PFR zmienił zasady, nakazując odnosić się do jednej, sztywnej daty.
Na tym przykładzie doskonale widać, że „diabeł tkwi w szczegółach”. Z pozoru niewielka zmiana w brzmieniu regulaminu stała się dla PFR podstawą do formułowania roszczeń o zwrot subwencji z PFR. Różnica w deklarowanym statusie nie wynikała więc z podania nieprawdziwych informacji, lecz z odmiennego brzmienia regulaminów w poszczególnych okresach. W obu przypadkach przedsiębiorca podał dane zgodne ze stanem faktycznym, a rozbieżność dotyczy wyłącznie sposobu ich zakwalifikowania w świetle zmieniających się kryteriów. Tymczasem PFR, oceniając sprawę przez pryzmat późniejszych wersji regulaminów, usiłuje traktować zgodne z prawdą oświadczenia jako podstawę do żądania zwrotu środków. Co istotne, Fundusz nie wyjaśnia, dlaczego za nieprawdziwe uznał akurat oświadczenie złożone w ramach Tarczy 2.0, a nie towarzyszące ubieganiu się o środki w ramach Tarczy 1.0. Brak takiego uzasadnienia potęguje wrażenie dowolności i arbitralności w sposobie dochodzenia roszczeń.

W sprawach dotyczących roszczeń z Tarcz Finansowych pojawia się fundamentalne pytanie – czy PFR w ogóle ma legitymację do dochodzenia roszczeń o zwrot subwencji. Środki przeznaczone na wsparcie przedsiębiorców pochodziły z budżetu państwa oraz były zatwierdzane przez Komisję Europejską. PFR pełnił w tym mechanizmie rolę instytucji wdrażającej, której zadaniem było przekazywanie środków na podstawie wniosków składanych przez przedsiębiorców i zawieranie z nimi umów o subwencję. Mimo że Fundusz próbuje forsować odmienną argumentację, to jednak najnowsze orzecznictwo sądów wskazuje wprost, że jego legitymacja do dochodzenia roszczeń jest co najmniej wątpliwa.
Wątpliwości budzi więc, czy PFR, jako spółka prawa handlowego, może w ogóle dochodzić zwrotu środków publicznych. Umowy subwencji były zawierane w ramach rządowego programu pomocowego, a ich treść odwoływała się do regulacji publicznoprawnych i unijnych. W tym kontekście nasuwa się pytanie, czy ewentualne roszczenia o zwrot nie powinny być dochodzone przez Skarb Państwa lub właściwe instytucje publiczne, a nie przez PFR działający jako spółka akcyjna.
Dodatkowym problemem jest to, że regulaminy, na które powołuje się PFR, były przyjmowane jednostronnie i nie stanowiły źródła powszechnie obowiązującego prawa. Tymczasem to właśnie z tych regulaminów Fundusz wywodzi obecnie swoją legitymację do żądania zwrotu środków. Trudno jednak zaakceptować sytuację, w ramach której PFR działając na podstawie dokumentów wewnętrznych, miałby samodzielnie decydować o istnieniu zobowiązań finansowych po stronie beneficjentów programu pomocowego. Co więcej, poza postanowieniami regulaminów brak jest przepisów, które przyznawałyby PFR kompetencję do dochodzenia zwrotu wypłaconych subwencji.
W konsekwencji w wielu sprawach pojawia się zasadnicza wątpliwość: czy PFR, jako podmiot prywatny w formie spółki akcyjnej, rzeczywiście posiada legitymację czynną do występowania przeciwko przedsiębiorcom z powództwami o zwrot subwencji. Odpowiedź na to pytanie ma kluczowe znaczenie, bo podważa samą podstawę dochodzenia roszczeń.
Czerwona lampka może zapalić się również w momencie, gdy uświadomimy sobie, że PFR domaga się zwrotu subwencji dopiero po kilku latach od jej wypłaty. Wnioski o wsparcie były składane elektronicznie, a dane podawane przez przedsiębiorców – dotyczące liczby pracowników czy poziomu obrotów – były weryfikowane w oparciu o informacje dostępne w rejestrach publicznych. Już na etapie przyznawania środków PFR miał więc możliwość weryfikacji, czy dane przedsiębiorcy są zgodne z wymaganiami programu.
Mechanizm kontroli pozwalał więc PFR na bieżaco reagować na ewentualne nieścisłości. Tym bardziej więc zastanawia, dlaczego dziś – po upływie kilku lat od zawarcia umów, PFR formułuje zarzuty, które mogły być zweryfikowane i rozstrzygnięte dużo wcześniej.
Takie działanie rodzi poważne wątpliwości. Przedsiębiorcy działali w dobrej wierze, przeznaczali środki na ratowanie działalności gospodarczej w czasie pandemii i mieli podstawy, by sądzić, że sprawa została ostatecznie rozliczona. Powracanie po kilku latach z żądaniem zwrotu subwencji, zwłaszcza w oparciu o zmienione regulaminy lub odmienne interpretacje, stawia ich w sytuacji niepewności i zagrożenia płynności finansowej.
Analizując praktykę PFR, trudno pominąć wątpliwości co do zgodności jego działań z zasadami prawa i podstawowymi założeniami programu pomocowego. Żądanie zwrotu subwencji na podstawie regulaminów zmienianych już po zawarciu umów prowadzi w istocie do retroaktywnego kształtowania obowiązków przedsiębiorców.
Nie można również zapominać, że Tarcza Finansowa była środkiem pomocy, której nadrzędnym celem było utrzymanie przedsiębiorstw, ochrona miejsc pracy i stabilizacja gospodarki w czasie kryzysu pandemicznego. W tym kontekście subwencje miały charakter wsparcia, a nie potencjalnej pułapki finansowej dla beneficjentów. Obecne działania PFR, polegające na kierowaniu po latach pozwów o zwrot środków, stoją w sprzeczności z pierwotnym celem programu i mogą być postrzegane jako nadużycie prawa. To dodatkowo podważa zasadność formułowanych roszczeń i sprawia, że ich ocena musi uwzględniać nie tylko literalne brzmienie regulaminów, ale także kontekst społeczno-gospodarczy, w jakim subwencje były udzielane.
Otrzymanie pozwu od PFR nie jest sytuacją, którą można zbagatelizować. Postępowanie sądowe w takich sprawach wiąże się z wymianą prawnych argumentów, udziałem w rozprawach, a nierzadko także koniecznością przesłuchiwania świadków. To oznacza realne obciążenie dla przedsiębiorcy.
Pozwy PFR o zwrot subwencji kierowane są przeciwko przedsiębiorcom – zarówno osobom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą, jak i spółkom. W postępowaniach cywilnych nie mogą oni liczyć na ochronę przewidzianą dla konsumentów, a od profesjonalistów wymaga się większej staranności. Tym bardziej istotne staje się podniesienie odpowiedniej argumentacji, opartej na solidnej analizie regulaminów, umów i orzecznictwa.
Warto jednak podkreślić, że sądy coraz częściej oddalają roszczenia PFR, wskazując na brak podstaw do żądania zwrotu subwencji. Każde takie rozstrzygnięcie pokazuje, że przedsiębiorcy mają realne szanse na skuteczną obronę. Kluczowe jest jednak, aby tej obrony rzeczywiście podjąć.
Każda sprawa wymaga jednak indywidualnej analizy i oceny. Jeśli otrzymałeś wezwanie do zapłaty lub pozew od PFR, nie zwlekaj z działaniem. Odpowiednia strategia obrony może przesądzić o wyniku sprawy i uchronić przed poważnymi konsekwencjami finansowymi.



