

Obecnie obowiązujące przepisy Ustawy prawo upadłościowe dają niewypłacalnym przedsiębiorcom, prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą, szeroki wachlarz możliwości ogłoszenia upadłości. Przedsiębiorca taki może bowiem, w pierwszej kolejności, ogłosić upadłość z zastosowaniem przepisów części pierwszej Ustawy prawo upadłościowe – a więc z zastosowaniem przepisów dotyczących przedsiębiorców. Tego rodzaju postępowanie wydaje się być logiczne i wręcz oczekiwane w stosunku do podmiotów, których zadłużenie wygenerowane zostało na skutek prowadzonej działalności gospodarczej. Ewentualne ogłoszenie upadłości i związane z tym konsekwencje i skutki powinny być analogiczne jak w przypadku pozostałych kategorii przedsiębiorców, a więc spółek kapitałowych oraz wspólników spółek osobowych.
Widać więc wyraźnie, że celem nadrzędnym jest zaspokojenie wierzycieli, a nie „oddłużenie” przedsiębiorcy. Tym samym zasadniczo, mimo zakończenia postępowania upadłościowego, dłużnik co do zasady nadal odpowiada za swoje zobowiązania.
Znane są jednak przypadki, gdy dłużnicy – jednoosobowi przedsiębiorcy, korzystają z innej możliwości własnego oddłużenia, a mianowicie – z szeroko spopularyzowanej tzw. „upadłości konsumenckiej”. Jest ona przewidziana dla osób fizycznych, których upadłości nie można ogłosić zgodnie z przepisami części pierwszej (tj. opisanej powyżej). Nie byłoby to zaskakujące czy wzbudzające opory w przypadku, gdy przedsiębiorca zamyka działalność gospodarczą (i czyni to faktycznie, rezygnując z dalszego jej prowadzenia, a nie tworzy nowe podmioty gospodarcze, i za ich „pośrednictwem” nadal działalność tę prowadzi lub przenosi składniki majątkowe), i po czasie od zamknięcia tejże działalności ogłasza upadłość konsumencką. Zdarzają się jednak przypadki skrajne, świadczące o rażącym nadużywaniu prawa w tym zakresie. Mowa tu o sytuacji, gdy dłużnik przykładowo zamyka działalność gospodarczą, na skutek prowadzenia której wygenerował zadłużenie znacznej wysokości, a w skład majątku wchodzą (czy raczej wchodziły) składniki przedsiębiorstwa o znacznej wysokości: maszyny, pojazdy, nieruchomości itp., a kilka/kilkanaście dni później ogłasza upadłość „konsumencką”, korzystając z jej dobrodziejstw.
Jednocześnie, „przygotowując się” do ogłoszenia upadłości, przedsiębiorca taki przenosi własność posiadanych przez siebie składników majątkowych na rzecz podmiotów trzecich, na które wywiera wpływ (i realnie nimi zarządza). W konsekwencji, na skutek ogłoszenia „upadłości konsumenckiej”, po ustaleniu przez Sąd planu spłaty (który może zostać ustalony na poziomie minimalnym – jeśli przykładowo dłużnik nie będzie osiągać dochodów) oraz jego wykonaniu, zobowiązania dłużnika ulegają umorzeniu w pozostałym zakresie. Wierzyciele z kolei nie będą mieli możliwości późniejszego dochodzenia wierzytelności w zakresie, w jakim nie zostali zaspokojeni. W efekcie, może się okazać, że na skutek braku majątku wierzyciele zostaną zaspokojeni w minimalnym zakresie lub nawet wcale.
Jednym ze sposobów jest zgłoszenie przez wierzyciela wniosku w trybie art. art. 491 (1) ust. 2 Ustawy prawo upadłościowe o prowadzenie postępowania wobec upadłego zgodnie z przepisami części pierwszej Ustawy prawo upadłościowe – tj. w trybie tak jak dla przedsiębiorców. Wniosek taki będzie uzasadniony z uwagi m.in. na znaczny rozmiar dotychczasowego majątku dłużnika, poprzedzający złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości, znaczną liczbą wierzycieli oraz uzasadnione przewidywania co do zwiększonego stopnia skomplikowania postępowania (w tym m.in. na skutek czynności dłużnika prowadzących do zwiększenia jego niewypłacalności).
Warto pamiętać, że Sąd jest uprawniony do podjęcia takiego postanowienia na każdym etapie postępowania upadłościowego, a postępowanie jest niezaskarżalne. Istotne jest, że jeżeli upadłość nie została ogłoszona wyłącznie na skutek uwzględnienia wniosku wierzyciela, sąd stwierdza zakończenie postępowania upadłościowego w przypadku braku masy upadłości lub gdy po całkowitym zlikwidowaniu masy upadłości z uwagi na brak funduszów masy upadłości, które mogłyby podlegać podziałowi, nie został sporządzony ostateczny plan podziału.
W efekcie, dłużnik będący w istocie przedsiębiorcą, nie będzie mógł skorzystać z możliwości niezaspokojenia wierzycieli w znacznym stopniu bez jakichkolwiek w praktyce, negatywnych konsekwencji dla siebie i będzie musiał liczyć się z koniecznością spłaty wierzytelności także po zakończeniu postępowania upadłościowego.
Dłużnik co prawda jest uprawniony, analogicznie jak to ma miejsce w stosunku do konsumentów, złożyć wniosek o ustalenie planu spłaty, po wykonaniu którego nastąpi umorzenie zobowiązań wskazanych przez Sąd. Ustalenie tego planu następuje jednak wyłącznie na wniosek dłużnika. W przypadku byłych przedsiębiorców złożenie takiego wniosku jest ograniczone terminem – przysługuje na to 30 dni od dnia obwieszczenia postanowienia o zakończeniu postępowania upadłościowego. Dodatkowo, Sąd ustalając taki plan spłaty stosować będzie bardziej restrykcyjne kryteria niż wobec konsumentów – przedsiębiorcy bowiem, z uwagi na profesjonalny charakter prowadzonej przez siebie działalności, powinni ze wzmożoną ostrożnością podchodzić do zaciągania zobowiązań czy czynienia inwestycji. Zachowania, które można byłoby uznać za typowe dla przeciętnego konsumenta (jak np. brak uwzględnienia określonych ryzyk, podatność na zawieranie określonych umów bez analizy ich zapisów, niedbalstwo przy zawieraniu kontraktów – np. poprzez brak zawierania umów w formie pisemnej), w stosunku do przedsiębiorcy będą okolicznościami niedopuszczalnymi i wpływającym na surowszą ocenę ich postępowania. Ponadto, ustalając plan spłaty dla przedsiębiorcy (w tym byłego), Sąd będzie brał pod uwagę też okoliczność, że celem postępowania nie jest oddłużenie osoby fizycznej, lecz w pierwszej kolejności spłata wierzycieli w maksymalnym zakresie, i to ta okoliczność powinna być szczególnie istotna przy ustalaniu wysokości spłat.


